niedziela, 26 marca 2017

Niebezpieczne kłamstwa

Kupiłam ją w listopadzie, przeczytałam  w lutym, spodziewałam się bestsellera takiego jakim okrzyknęłam inne książki Becci Fitzpatrick. Czy moje oczekiwania się spełniły?

Szczerzę mówiąc, zabierałam się za tę książkę wiele razy. Nie jestem do końca pewna czy to wynikało z braku czasu, chęci czy tego, że pierwsze strony sprawiły,że wylądowała pod łóżkiem i kurzyła się przez parę tygodni.
Biorąc pod uwagę moją książkową depresje i to, że prócz codziennego spoglądania na moje zapasy  i wewnętrznej chęci nie byłam w stanie sięgnąć bo żadną cegiełkę. Myślę, że śmiało  można mi zarzucić, że po prostu nie chciałam dać jej szansy.
W końcu   nadszedł  ten wielki dzień, w którym wkurzyłam się sama na siebie  i tak spędziłam kolejne dni na  czytaniu wszystkiego  co wpadło mi w ręce, aby tylko nie dopuścić do siebie myśli ile czasu utraciłam.


Pierwszą książką były "Niebezpieczne kłamstwa" Becci  Fitzpatrick to od niej  chciałam zacząć. Książka pomimo trudnego początku zyskała moje zainteresowanie i z uśmiechem wracam do historii, którą przeżywałam kolejnego dnia. Skoro zapadła w pamięci to oznacza, że warto szepnąć o niej więcej słów.
Jeśli bohaterka tej książki w wyobrażeniu autorki była taka jak na okładce, ja miałam w głowie zupełnie inny obraz.  Ale to już indywidualna sprawa.
Fabuła opowiada o tym jak szybko możemy stracić wszystko co posiadamy. Jak bardzo nasze życie jest ulotne i kruche, a to co mamy dzisiaj nie musi otaczać nas  jutro. Chociaż wydaje nam się ,że teraz jest źle  i mogło by się wszystko zmienić czy po prostu rozpłynąć w powietrzu to kiedy tracimy  to czego nienawidzimy ciężko nam znieść samotność i pustkę.
Estella  pragnęła lepszego życia, ale była wolna, miała miłość i plany, lecz pewnego dnia to od czego przez większość lat uciekała odebrało  jej wszystko co miała.
Przestała być wolna a przeszłość znikała za jej plecami. Wiedziała, że już nigdy nie będzie mogła wrócić ani się zatrzymać.
Objęta programem ochrony świadków zmienia swoje życie nie mogąc zamazać wspomnień i strachu. Co ją czeka w nowym miejscu?  Czy jest dla niej jeszcze miejsce gdziekolwiek?
To wszystko można odnaleźć w książce.

Ta pozycja porusza i wciąga, ale mimo wszystko inne książki tej autorki dawały mi więcej do myślenia i bardziej uzależniały. Była przyjemna ale do samego końca czegoś mi brakowało.
Mimo to polecam ją, kupiłabym tę pozycje kolejny raz. Tylko może postawiłabym trochę niższą poprzeczkę.

czwartek, 23 marca 2017

Dzisiaj mam 19 lat...

        Kiedy zaczęła  tworzyć tego bloga w 2012 roku nie ukrywając, chciała zdobyć świat. Odnaleźć swoje miejsce, zbudować pewien początek, który dałby możliwość na rozwój, przyszłość i marzenia. 
Zaczęła od opowiadania. Przedstawiła tam siebie w swoim, na tamten czas idealnym świecie z wymarzonym nieznajomym i światem, który siedział w jej głowie i sercu, czekając na realizacje. 
Po latach dorosła już autorka mimo wielu błędów, które popełniła oraz mnóstwa nie stylistycznych zdań, które napisała czuję ogromny sentyment i radość, że wtedy była tak odważna by gonić za marzeniami. 

   
     Dzisiaj mam 19 lat, studiuję i odnalazłam swojego wymarzonego nieznajomego.
Wiele rzeczy się wydarzyło i dużo na pewno wkrótce się zmieni bo wszystko ma swój czas i miejsce ale mocno wierzę, że warto walczyć o siebie i pasję.
Pięć lat temu bałam się, równocześnie ograniczając przez swój strach. Teraz czuje się odważna i pewna tego, że to nowy lepszy początek. Mimo tego, że wtedy się poddałam  i to nie jeden raz, nie czuję, że straciłam czas. Wiem, że na tamtą chwilę potrzebowałam zmian i tak musiało być. Gdybym wtedy nie zrezygnowała teraz bym nic nie napisała, a może już by mnie tu nie było.  
Po coś zniknęłam jak również po coś zostawiłam wszystko w internecie. 

  Nawet jeśli jestem jedyną osobą,która to przeczytała, nie żałuję. Było warto wziąć długopis do ręki i poczuć tę siłę,że mogę wszystko.




Kami 










wtorek, 24 lutego 2015

Oddajcie mi dzieci


Oddajcie mi dzieci  Melissy Hawach - złapana na świątecznych wyprzedażach . Kolejna do kolekcji, kolejna o której warto powiedzieć, bez której nie można byłoby się nie zatrzymać. Kolejna dla której warto poświęcić wieczór i pieniądze. 

Przeczytałam ją już jakiś czas temu a mimo to jej fabuła zapadła mi głęboko w pamięci, tak głęboko że jestem teraz tu, a wy to czytacie. 
Jak bardzo uciekałabym od swojego bloga, tak są książki dla których warto powrócić. 
Na wstępie mogę was uspokoić nie jest to książka podczas której będziecie wykrzywiać twarz z obrzydzenia, i okropności jakie może przeżyć człowiek gdyż książka którą wam dziś przedstawiam jest o kobiecie która w młodości dokonała złego wyboru , wyszła za człowieka który porwał ich własne dzieci do kraju ogarniętego wojną i zła - Libanu.
Przyznam wam szczerze,że ja po takie książki sięgam  rzadko.
 Głównie mówię o takich gdzie przeplatają się muzułmańskie tradycje, i kultura bliskiego wschodu. Powodem tego jest brak jakiejkolwiek wiedzy z mojej strony. Nigdy czymś takim się nie interesowałam, możliwe,że jestem jeszcze na to za młoda by zrozumieć książkę i słowa jakie kieruje do mnie autor.O  kobietach które w swoim kraju są potępiane przez swoich mężów i gardzone . 
W przyszłości na pewno po takie sięgnę, ponieważ jestem zdania, że żaden gatunek nie może być dla nas obcy jeśli nie próbujemy  go polubić.  W domu mam znajdzie się parę  książek tego typu ale widocznie nie jestem jeszcze na nie gotowa skoro jak na razie leżą nie ruszone.

Wracając , kobieta o której wspominałam Melissa Hawach pisze książkę o tym jak próbuje odzyskać swoje córki uprowadzone przez Australijczyka libańskiego  pochodzenia -Ojca trzyletniej Cedar  i pięcioletniej Hannah.
To miały być tylko dwutygodniowe wakacje dziewczynek z tatą jakie przysługiwały im podczas separacji . 
Melissa i Joe bardzo szybko podjęli decyzje o wspólnym zamieszkaniu i ślubie. 
Ich różnice kulturowe bardzo mocno wpłynęły na ich związek, jak i różne charaktery. Można powiedzieć że patetyczna sytuacja a mimo to, czy nie mamy prawa do miłości?
Joe ukrywał bardzo wiele przed swoją żoną a porwanie córek było dla Melissy ciosem w samo serce. 
Melissa mimo to jak wiele na nią spadło jednej nocy, po odebraniu telefonu od rodziny męża o tym,że Joe nie zamierza ich oddać, nie poddała się. Postanowiła odnaleźć swoje córeczki, nawet jeśli musiałaby stanąć w samym środku libańskiej wojny. 
Prawo Libanu bardzo utrudniało całą procedurę. Gdyż w kulturze bliskiego wschodu  to ojciec ma większe prawo niż matka do swoich dzieci, a  po przekroczeniu granicy Joe był nie do wychwycenia. 
Co się okazało Joe przed swoim wyjazdem sprzedał swoją firmę, mieszkanie zamknął wszelkie interesy jakie trzymały go w kraju. Wszystko zaplanował, i spalił za sobą ostatnie mosty. Pozbawiając dzieci Matce, a przedłużając wakacje swoim malutkim córeczką które nie były niczego świadome. 
Joe brał ogromne sumy pieniędzy na kartę żony które Melissa miała spłacać. 
Obcy ludzie przesyłali  pieniądze rodzinie Melissy i pomagali jak mogli, jednak w Libanie większość ludzi była po stronie Joe.
Melissa można powiedzieć że postawiła na nogi cały świat  w poszukiwaniu swoich dzieci.  Jednak prawo było nieugięte i prócz wywiadów, prawników próbujących przejść procedury odzyskanie dzieci drogą prawną było niemożliwe. 

Czy determinacja Melissy,była na tyle ogromna by złamać prawo i uratować dzieci, uciekając z nimi z bliskiego wschodu do domu ? 
Czy przekroczenie granicy Libanu nie sprawi, że nigdy więcej nie zobaczy swoich bliskich i nie wróci do kraju? 

Po odpowiedź zapraszam do książki mocnej,  ale pełnej  emocji i determinacji którą  napędza  miłość.

Polecam wam ją okropnie mocno 
Lovebook 








poniedziałek, 7 lipca 2014

Chłopiec którego nikt nie kochał

                                             CHŁOPIEC, KTÓREGO NIKT NIE KOCHAŁ



Biorąc książkę  do rąk pierwsze co znajduje się w zasięgu naszego wzroku to podpis " rozdzierająca serce, ale i niosąca nadzieje prawdziwa historia." - dochodząc do  jej  końca jestem przerażona, wstrząśnięta i przybita.
Jakim trzeba być człowiekiem by krzywdzić  drugiego człowieka, i to w tak okrutny sposób.
Przeszłam w swoim życiu przez kilkadziesiąt tego typu książęk i jestem przerażona naprawdę przerażona. Choć czytając książki o tej tematycę czuje się mądrzejsza. Tak -mądrzejsza i dojrzalsza.
Patrzę na życie innym wzrokiem, i czuje jak cała drże na myśl o takich zwyrodnialcach.
"Chłopiec którego nikt nie kochał" to kolejna opowieść o kolejnym smutnym dziecku , którego granicę życia zostały zachwianę, którego życie zostało zburzone od  samego  początku,i który przez całe 11  lat nie dostał ani jednej wyciągnietej w jego stronę  ręki...od chwili narodzin.
Nawet jeśli jakakolwiek się pojawiała , po chwili znikała ,i tyle ją widziano.



Casey Watson jak i moja ukochana Cathy Glass, opowiada o tym od strony opiekuna zastępczego którym była dla Justina, chłopca który podpalił dom i psa.



Justin mając 5 lat, opiekuje się swoim głodnym młodszym rodzeństwem. Jego matka, zamieszana w narkotyki ,alkohol i seks z dilerami nieinteresuje się w najmniejszym stopniu co się dzieje z jej życiem, z jej dziećmi. Można powiedzieć, iż będąc całe dnie na haju nie zdaje sobie z niczego sprawy.
Kiedy  chłopiec, wraca do pokoju gdzie zostawił braci wcześniej przeskakując przez płot do ogródka  sąsiadów po rabarbar, zastaje ich  i psa matki, sporzywających własne odchody . - czytając ten fragment byłam gotowa znsizczyć każdego kto się do tego przyczynił. W głowie mi się nie mieściło jak można doprowadzić własne dzieci do takigo kresu? Bo jak można coś takiego inaczej nazwać?To kres nie odwracalna linia która pozostaje w umyśle malucha dokońca życia.

Chłopiec widząc ten żałosny widok, zabiera dzieci do ogrodu, a sam podpala dom oblewając pysk psa benzyną.
Dopiero pare godzin później , straż pożarna znajduje trzech chłopców opatulonych kołdrą w ogródku palącego się domu.
Ta sytuacja sprawia iż,Justin zostaje skierowany do opieki społecznej,po zrzeknięciu się Matki praw do Justina, chłopiec  przechodzi przez ponad 20 rodzin zastępczych. W każdej nie zostaje dłużej niż dwa miesiące. Bracia jako ,że są o wiele młodsi zostają wraz z matką, która dowiaduje się o pożarze domu o wiele za późno .
W końcu ostatnią deską ratunku jest Casey i Mike, świeżo przygotowane do bycia opiekunem zastępczym małżeństwo.
Mieszkają w spokojnej okolicy, w domkach szeregowych. Mają dwójkę dzieci, córkę Riley która w raz z swoim mężem mieszkają pare domów dalej, i w tamtym czasie 19 letni syn Kieron  mieszkający wraz z nimi.
Po poznaniu się chłopca z Casey i jej mężem mija tydzień aż chłopiec zamieszkuje na swojej ostatniej desce ratunku.
Dla Casey i Mik'a jest to bardzo wyczekiwana sytuacja, dla Justina już trochę mniej pamiętając o jego wcześniejszych miejscach pobytu.
Z początku wcale nie jest tak prosto  jakby się mogło wydawać. Justin  posiada w sobie ogromne pokłady złości i gniewu.
Ma uraz do kobiet a najbardziej do ciemnych   brunetek
Jest bardzo nieufny a jego granice są bardzo zaburzone a właściwie to ich nie ma.
Chłopiec ma ogromny problem z  wpasowaniem się w społeczeństwo.
 Nie potrafi opanować swoich emocji i swoją złą energię między innymi wyrzuca poprzez agresje wobec innych oraz przekleństwa padające z jego ust nieustannie.
Czytając to wszystko łzy same napływają do oczu. Chłopak w pewnym momencie zostaje uznany za coś czemu nie da się pomóc. Biedne jedenastoletnie dziecko! Dziecko które powinno , w tym czasię czerpać z  życia jak najwięcej okalecza siebie, swoje stopy i duszę ,niszcząc otaczający świat tak by nie dostzegać swojego tak mocno zaburzonego życia.
Przez całą książkę dostrzega się pewną zasadę " jeden krok do przodu -dwa do tyłu- to takie okrutne.

Jednak w  pewnym momencie następuje przełom, chłopiec wyrzuca z siebie wszystko co tak skrupulatnie w sobie krył.
Mówiąc Casey o tym jak pomagał mamie zdobyć towar przez zabawy z wyjkiem Philem , sprawiając jego życie jeszcze bardziej okrutniejszym niż mogłoby się wydawać.


Książka porusza i szokuje, ale zdecydowanie zasługuje na miano Bestsellera..


Lovebook



środa, 16 kwietnia 2014

Dane wrażliwe

Z książkami Ewy Nowak spotkałam się już tyle razy, że ta wydawała mi się miłą odskocznią coś w rodzaju powrotu do dawnych tkliwych momentów kiedy to polscy autorzy często bywali w moich rękach. Będąc w bibliotece  i szukając czegokolwiek co wyrwało by mnie na chwile z tej pułapki pędzącego życia od razu byłam niemalże pewna że i tym razem będzie to Ewa Nowak.
Szykowałam się na tę książkę już dawno. Wcześniej dostrzegłam ją w księgarni i postanowiłam znaleźć w bibliotece. Jednak książka jakoś umknęła mej pamięci i tyle o niej słyszałam.
Jednak nastąpił powrót. Jak to się zakończyło? Zobaczcie sami




piątek, 28 lutego 2014

Uciekające oczy...zmyśleni przyjaciele

Siemka kochani.

Tak wiem trochę nawaliłam ale nie znacie mnie od dziś, i u mnie organizacja czasu to jak zima tego roku. 
Raz była raz jej nie było.
Trochę uciekałam od napisania tego postu. Bałam się,że po tak długiej przerwie już nikt go nie przeczyta.
Wiem,że jako blogerka powinnam dbać o swój blog  i o was.
Książki czytałam, bo ja bez nich jak bez powietrza ale z recenzowaniem było trochę gorzej.
Ale przygotowałam dla was coś specjalnego. Jak zwykle smutnego, hahaha. 
Chociaż to tak nie do końca bo komentarze Jeffa są po prostu nieziemskie.
Jeff tak to o nim będzie dzisiejszy post. A dokładniej przedstawiam wam :
                                           „Notatki Samobójcy „
                              Michael Thomas Ford 

sobota, 4 stycznia 2014

Poradnik dla blogerów w starszej wersji?


Wygrzebałam ostatnio 127 stronicową książeczkę, z paskudną okładką.
Miałam wrażenie ,jakby przeleżała tam z 10 lat -ups. pisze ,że 7... to dużo?
Będąc w trakcie czytania kominka pomyślałam a co tam zobaczymy co sobie myśli niejaka Margaret Mason.







Design


Wszystkie treści zamieszczane na tym blogu są mojego autorstwa oraz chronione są prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].

Nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej zgody.

( Dz.U. z 2000 r.Nr 80, poz. 904 )

.

.

Search